poniedziałek, 1 października 2012

Lublin

Wczoraj rano, ok. 10 pojechaliśmy do Lublina. Celem naszej podróży było odnalezienie grobu, a konkretniej- grobu pradziadka mojego taty. Problem był spory, ponieważ cmentarz jest ogromny i bardzo ciasny, a my mieliśmy tylko 40 letni świstek papieru z numerkiem alejki. Alejki nie były w żaden specjalny sposób oznakowane, ale po ok. 40 minutach poszukiwania odnaleźliśmy i prapradziadka i żonę pradziadka :) Później nie wiem nawet z jakiego powodu ani kiedy, podjęliśmy decyzję, żeby pojechać na Majdanek. Zwiedziliśmy obóz koncentracyjny. Zrobił na mnie ogromne wrażenie, w ciszy przeszłam przez cały, łącznie chyba ze 4 km. Idąc minęliśmy izraelską wycieczkę, mniej więcej w moim wieku, chłopcy szli przejęci, dziewczyny też, niektóre płakały. Wyglądało to niesamowicie, wszyscy ubrani na biało, niosący widoczną z daleka flagę Izraela. Później pojechaliśmy na starówkę, załapaliśmy się na Mszę Św. w katedrze, a potem poszliśmy do żydowskiej restauracji Mandragora. Jedzenie było pyszne, klimat niesamowity. Trochę jak w innych czasach. Bardzo przyjemnie, ciepło, w półmroku, generalnie- przytulnie. Do domu wróciliśmy ok. 23, więc nic nie robiłam już do szkoły tylko poszłam spać. I dziś 2 nieprzygotowania poszły, z tej właśnie okazji :P Ale mimo wszystko Lublin bardzo mi się podobał i chętnie jeszcze kiedyś się tam wybiorę. :)














Brak komentarzy:

Prześlij komentarz